Spy

Słuchając soundtracku z „Strażnicy galaktyki” (swoją drogą film równie genialny co muzyka) postanowiłem, że czas skrobnąć coś na temat najnowszego filmu ze Stathamem czyli „Agentka”.


Pierwsze co się rzuca w oczy to rozmiary tego wieloryba, który gra główną rolę. 
Wybaczcie, ale jeśli ktoś czytał mój drugi blog, to wie, że nienawidzę grubych ludzi i dlatego nie bardzo mi się uśmiechało oglądać przez dwie godziny „wdzięki” jakże seksownej aktorki Melissy McCarthy.
Jednak ,jako że słyszałem, iż to naprawdę dobra komedia, a do tego lubię Stathama, to postanowiłem się przemóc i…

Przejdźmy jednak do opisu fabuły.
Podczas jednej z tajnych misji wszystko się spieprzyło i agent, któremu główna bohaterka pomagała siedząc za biurkiem (i prowadząc go za rączkę) zostaje zabity, a położenie bomby, która ma zniszczyć Nowy York jest nadal nieznane.
Tak, więc jak wiadomo nasza „agentka” zgłasza się do misji, pod przykrywką, aby ustalić położenie ładunku.

W tym roku już mieliśmy komedię, która drwiła sobie z James Bonda i innych szpiegów, więc powiem szczerze wątpiłem by „Spy” zrobiło na mnie takie samo wrażenie jak  „Kingsman” i niestety się ono sprawdziło.

Początek filmu jest cholernie słaby, a do tego dochodzą te niewiarygodne gadżety, które mimo, iż specjalnie są „przebajerowane” to jednak nie śmieszą.
Jeszcze dorzućmy ten wymuszony typ humoru, który wywoływał na mojej twarzy wyraz zażenowania.
Na szczęście, gdy już nasz wieloryb udaje się na tajną misję i wchodzi w interakcje z postacią graną przez super twardziela,  to film zaczyna się rozkręcać i humor staje się o wiele lepszy.
Momenty w których łysy twardziel opowiada o tym czego on to nie zrobił i jaki on to nie jest twardy – są najlepszymi momentami, ponieważ są tak groteskowe i śmieszne, że ja pierdole.

Jeśli już jesteśmy przy humorze, to należy wspomnieć też o wielorybo – agentce rzucającej różnymi obelgami, które  może i są trochę chamskie, ale jednak śmieszne.
Trzecim i ostatnim plusem tego dziea jest córka głównego złego, która jest cholernie seksowna i choć na moment można zapomnieć o głównej bohaterce.

Dawaj pączka, bo inaczej cię zabiję.

Wiem, że dużo narzekam na Melissę, ale nic na to nie poradzę, że jej wygląd mnie odrzuca, a do tego jej postać tylko momentami jest zabawna i to tylko wtedy, gdy kłóci się ze Stathamem
Do tego dorzućmy wiele prostych i wręcz żenujących żartów rzucanych przez aktorów, którzy przeciętnie odegrali swoje role i mamy obraz przeciętnej komedii dla prostych ludzi.

PS Zapomniałem wspomnieć, że historia jest zaskakująco dobra i nie można jej nic zarzucić.
PPS Jakim kurwa cudem nagle w pustym magazynku znalazły się dwa pociski?

Filmowy Janusz mówi
: Chcesz obejrzeć prawdziwą parodię filmów szpiegowskich, to skieruj swój wzrok na „Kingsman: Tajne służby”
Jeśli jednak szukasz lekkiej, momentami wręcz prymitywnej i przeciętnej komedii, to jest szansa, że „Spy” ci się podoba.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s