Fifty Shades of Grey

Ocena na filmwebie pokazuje 4,7, mój filmowy gust mówi, że w 37% pasuje do mnie ten film, czy to oznacza, że 50 twarzy nie jest dla mnie?

Powiem wam, że nigdy nie oglądałem crapa, który na owym serwisie miałby ocenę poniżej 6/10, niechlubnym wyjątkiem jest „Legion”, który przyciągnął mnie opisem fabuły, a odrzucił wykonaniem i jest to jedyne dzieo, które oceniłem w skali kinomaniaka na 1.Wziąłem się za „Pindziesiąt twarzy…” z przekonaniem, że będzie to jeden z niewielu seansów, które mnie wynudzi i bezsprzecznie zasłuży na jedynkę.
Cóż, z bólem serca muszę powiedzieć, że się myliłem, ponieważ film oglądałem z zachwytem i mimo niepochlebnych opinii bardzo mi się spodobał.
Czasami zdarzały się jakieś głupie błędy, ale powiedzmy sobie szczerze, czy znacie jakikolwiek obraz, który by się ich ustrzygł? No wiem, że wasza odpowiedź brzmi nie, więc przejdźmy do rzeczy, a dokładniej do opisu fabuły.

Chciałabym z nim zwiedzać anal!

Pewna studentka, a właściwie Anastasia Steele musi przeprowadzić wywiad z panem Greyem.
Należy dodać, że musiała się tam udać w zastępstwie koleżanki, która zachorowała.
Jej wejście do gabinetu wielkiego pana i sadomisty niezbyt dobrze przebiega, ponieważ przewraca się ona w drzwiach i jej mina ukazuje nieśmiałość i zażenowanie…

Wybaczcie, że przerwę opis, ale muszę dodać, że aktorstwo w filmie nie należy do najgorszych, a nawet można powiedzieć, że wybija się ponad przeciętną.

Wracając jednak do głównego wątku, chodzi o to, że nasza studentka literatury jest oczarowana urodą oraz manierami naszego bohatera i w dalszych częściach filmu widzimy ich rozkwitający romans

Marzy mi się nowy ajfon, ale taki z dżakiem.

Tyle na temat fabuły, a teraz jeśli się nie mylę to powinienem
przejść do opisu reszty.
Jak już wspominałem, aktorstwo momentami wybija się powyżej średniej, a widoki, które uświadczymy naprawdę potrafią zaprzeć dech w piersiach.

Jeśli chodzi o muzykę, to powiem szczerze, że idealnie oddaje klimat scen, które akurat są wyświetlane.

Co do pana Greya, nie powiem sylwetkę oraz maniery ma seksowne, ale ta jego przerośnięta soczewka każe nam się zastanowić co sprawiło, że reżyser go zatrudnił.

PS Esencja filmu czyli sceny seksu są tak ugrzecznione, że aż boli i więcej można zobaczyć chociażby w „Californication”

Filmowy Janusz mówi: Ten film to totalne dno i nie warto tracić czasu na to coś. 
Jeśli chcecie obejrzeć coś lepszego, to wystarczy, że odpalicie filmweba, włączycie ranking i z zamkniętymi oczami wskażecie na pierwszy lepszy film.
Zapewniam, że to jest lepsza opcja niż to „dzieo”. 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s