Aloha

Stare polskie przysłowie mówi, „Nigdy nie oceniaj filmu na podstawie filmweb.pl” i powiem szczerze, że ono prawdę rzecze.

Fabuła jest w pewien sposób cholernie banalna (była dziewczyna oraz nowo poznana i jeden facet. Taki trójkącik miłosny), ale zarazem oryginalna jak na taki gatunek filmowy, ponieważ mamy tutaj intrygę „zawładnięcia nad światem” oraz wątek wojskowy, co raczej nie jest zbyt często spotykane w tego  typu dzieach.

Spróbuję streścić fabułę w jednym zdaniu.
Mamy tutaj eksperta od broni, który dostaje ostatnią szansę, by powrócić na szczyt i znów zajmować się tym co kocha. Kurcze, nie udało mi się napisać o tym, że pewna pani pilot pożera go wzrokiem, a na Hawajach, gdzie jest jego misja mieszka jego eks, która zdaje się czuć coś do niego.
O ile scenografia i muzyka robią robotę i pomagają poczuć atmosferę, to Emma Stone w ogóle nie pasuje do swojej roli, ponieważ jest po prostu za ładna (kwestia gustu) i zbyt mało autentyczna jak na osobę zachwyconą kulturą hawajską.
Co do głównego bohatera granego przez Bradleya Coopera, to nie mam żadnych zastrzeżeń, prócz tego, że nie wie czy ma utykać czy nie, co sprawia, że raz chodzi normalnie, a w niektórych momentach jak kulawy (nie jest to zbyt rasistowskie stwierdzenie?).

Pewnie zostanę wyzwany od nieobiektywnych recenzentów (nie ma obiektywnych i nigdy nie będzie), idiotów co nie znają się na kinie lub po prostu zostanę nazwany debilem, ponieważ film ma tak niskie oceny, że nie ma prawa się podobać (ma).
Mi się on podobał, ale arcydzieo to nie jest, lecz jak na komedię romantyczną, to stoi na wysokim poziomie i nie raz się uśmiechniecie.

PS Wybuch w kosmosie został oddany realistycznie, co powiem szczerze cholernie mnie zaskoczyło, ponieważ w większości filmów jest on raczej wybuchowy i pełen ognia.

Filmowy Janusz mówi: Nie warto sugerować się ocenami i jeśli macie wolną chwilę, to zachęcam do seansu. 
Jest duża szansa, że nie będziecie się za dobrze bawili na nim, ale jest też możliwość, że wam się spodoba równie mocno co mi. Jak to mówią, bez ryzyka nie ma za zabawy

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s