The Boy in the Striped Pyjamas

„O ja pierdole” takie słowa wydobyły  się z mych ust po zakończeniu seansu i przez dłuższą chwilę nie mogłem dojść do siebie.
Jeśli nastawiacie się na to, że będę wgłębiam się w każdy szczegół filmu, to odpuście sobie czytanie, ponieważ nazwa bloga mówi sama za siebie.

Podczas seansu przenosimy się do czasów drugiej wojny światowej i poznajemy pewną niemiecką rodzinkę. Mógłbym powiedzieć nawet, że są oni normalni, dopóki nie dowiadujemy się, że tatuś, a zarazem mąż jest wysoko postawionym żołnierzem SS.
Pewnego dnia dostaje on awans i nasza wesoła rodzinka przeprowadza się w okolice obozu koncentracyjnego, co sprawia, że ich relacje zaczynają się psuć.
Mąż to pieprzony sukinsyn bez serca, córka pod wpływem młodego nazistowskiego żołnierza i pewnego nauczyciela zamienia się w wielbicielkę Hitlera, a żona mimo swojej chłodnej postawy okazuje się być bardzo ludzka, i gdy dowiaduje się za czym stoi jej mąż jej stosunki z nim się ochładzają.
Jeśli chodzi zaś o syna, to z powodu samotności postanowił zabawić się w odkrywcę i  przypadkowo trafił w rejony obozu pracy i nawiązał znajomość ze swoim rówieśnikiem, który został zamknięty w nim wraz z setkami innych ludzi.
Z upływem czasu obserwujemy rodzącą się więź między dwójką bohaterów oraz obserwujemy jak naiwny chłopiec z dobrego domu jest całkowicie nieświadomy bestialstwa, które obok niego się dzieje.
Ta dziecięca naiwność z jednej strony trochę irytuje, ale z drugiej rozczula oraz pokazuje niewinność, która nie zna różnic kulturowych i słowa rasizm.

Postacie moim zdaniem są cholernie dobrze napisane i naprawdę można poczuć odrazę do niektórych z nich i jedynie boli, że żydzi nie wyglądają aż tak źle jak powinni.
Scenografia i jej szarość wraz z spokojną muzyką pozwala bardzo łatwo wejść w świat przedstawiony i wywołać w nas całe spectrum emocji.

Niestety, mimo tematyki film nie szokuje tak mocno jak powinien, a to sprawia, że podczas seansu zaczynamy czuć zobojętnienie wobec losu postaci i wkrada się lekkie znużenie, które całkowicie znika w ostatnich kilkunastu minutach filmu.

PS Tak dla przypomnienia, jeśli ktoś nie wie.
Obozy były niemieckie, a nie polskie, więc nie wierzcie w bzdury pisane przez szmatławce

Filmowy Janusz mówi: Jest to solidne dzieo, ale na mnie osobiście nie zrobiło jakiegoś wielkiego wrażenie (po za końcówką), ale mimo wszystko byłbym idiotą jeśli odradzałbym wam seans, ponieważ praca kamery, muzyka, scenografia robią naprawdę dobre wrażenie i pozwalają wejść nam do  świata przedstawionego.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s