Me and Earl and the Dying Girl

Z reguły unikam młodzieżowych filmów, ponieważ są strasznie naiwne, źle zagrane i  tandetne.
Jednak po przeczytaniu opisu na filmwebie postanowiłem się nim zainteresować i…
I zapraszam do recenzji.

W pierwszej chwili ma się wrażenie, że to „dzieo” odbiega cholernie od młodzieżowych gówien, ponieważ bohater nie wydaje się pryszczatym, zakompleksionym i nielubianym, lecz pewnym siebie nastolatkiem, a takich w kinie rzadko się widuje, a do tego  nie ma on żadnych większych problemów.
To wrażenie jednak znika, gdy zostaje on zmuszony do przyjaźni z dziewczyną, która jest chora na białaczkę.
Niestety jej diagnozy nie są zbyt optymistyczne i mimo tego, że zostali oni zmuszeni do przebywania ze sobą rodzi się między nimi więź, która z każdym kolejnym spotkaniem się umacnia, a wtedy na jaw wychodzi, że nasz główny bohater mimo pierwszego wrażenia ma problemy emocjonalne i zwykle uśmiechnięty, nie pakujący się w kłopoty chłopak sięga emocjonalnego dna i musi sobie z tym poradzić.

Na początku seansu wydaje się, że głównym tematem obrazu będzie przyjaźń między dwójką bohaterów, lecz im dalej w las tym bardziej uświadamiamy sobie, że chodzi tutaj bardziej o kwestię dojrzewania oraz radzenia sobie ze śmiercią.

Postacie są bardzo dobrze napisane i nie odnosi się wrażenia sztuczności.
Można też powiedzieć, że każdy może się utożsamić z głównym bohaterem, ponieważ by uciec od problemów ukrywa je za zasłoną śmiechu.
Powiem szczerze, że jeszcze na żadnym seansie nie czułem się tak jakbym to ja grał główną rolę i pewnie dlatego wręcz się popłakałem pod koniec filmu.
Nie, nie bójcie się ona nie umrze, lecz wyzdrowieje i jej życie się poprawi i to znacznie.

Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, to niestety, ale z bólem serca mówię, że nie ma do czego, ponieważ dzieo jest cholernie autentyczne, wzruszające i co najważniejsze nie jest sztuczne (o borze, który ja już raz o tym wspominam).
Czekajcie, jednak jest jedna taka rzecz, a chodzi mi o chorą dziewczynę, która jest strasznie ładna i boli, że przez większość czasu musimy ją oglądać bez włosów.

Filmowy Janusz mówi: Mimo młodzieżowego charakteru nadaje się dla każdego widza, a ci którzy są w wieku nastoletnim jeszcze bardziej wsiąkną w atmosferę.
Ja wiem, że są gusta i guściki, ale nie można obojętnie przejść obok tego obrazu, ponieważ od czasów „Skins” nie było lepszego dziea pokazującego w tak autentyczny sposób relacji nastolatków i ich problemów (Na zachodzie).

Reklamy

2 thoughts on “Me and Earl and the Dying Girl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s