Hitman: Agent 47

Dobrze, że nie jestem popularny, ponieważ moja opinia na temat tego filmu wywołałaby ogromny ból dupy, dlaczego? Niech to pozostanie na moment tajemnicą i na chwilę odejdę od tematu.

Zauważyliście, że są takie filmy, które krytycy zjechali, a one wam się podobał i, gdy wyraziliście swoją pozytywną opinię na ich  temat, to rozpoczynała się kłótnia w stylu.
– Ale jak to ci się podobał?
– Przecież ten film został zmiażdżony przez krytykę, a do tego nie ma nic wspólnego z oryginałem widać, że nie znasz się na filmach idioto – Wykrzyczał w ekran komputera anonimowy człowiek z zadupia śląskiego, który nawet go nie widział.

Często krytyka z zewnątrz sprawia, że skreślamy jakiś obraz i po prostu nie potrafimy obiektywnie do niego podejść, więc zaniżamy jego ocenę. Historia zna wiele takich przypadków, chociażby „Ethan Carter”, ” 50 Twarzy Greya „itd.

Przejdźmy jednak do dzisiejszej egranizacji, ponieważ jest to ciekawy przypadek.
Ostatnią historią opartą na grze jaką widziałem był „Max Payne” i powiem szczerze, że przez takie gówna ludzie się zrażają do innych dzieł.
Jak jest z Hitmanem? Czy jest to film, który was odrzuci na długie lata od egranizacji?
Pewnie już znacie odpowiedz, ale zapraszam do lektury.

Jest to drugi film o Hitmanie i o ile w pierwszej części mieliśmy aktora totalnie nie pasującego do roli, tak tutaj jest inaczej i jedynie te nieszczęsne włosy odrzucają.
Rupert Friend świetnie zagrał wyrachowanego, pozbawionego wszelkich emocji agenta, będącego maszyną do zabijania.

Historia opowiedziana w filmie niestety jest sztampowa, ale mimo wszystko nie odrzuca od ekranu i nie wkurza swoją przewidywalnością.
Mamy tutaj Syndicate, który chce za wszelką cenę znaleźć wybitnego profesora Litvenke, by ten pomógł im stworzyć armie agentów, a po drugiej stronie mamy agenta 47, który ma za zadanie odnaleźć profesora i zabić jego córkę, która to jako jedyna jest w stanie zlokalizować swego ojca.
Pomiędzy tymi dwoma stronami stoi wspomniana wcześniej sami – wiecie – kto, która nawet nie wie kim dla niej jest Litvenka i dlaczego tak bardzo chcą go znaleźć.
I to tyle jeśli chodzi o historię, ponieważ wszystko opiera się na tym by odnaleźć profesora
Fakt po odnalezieniu go fabuła zaczyna się robić skomplikowana, ale nie chcę tutaj spoilerować.

Powiem wam szczerze, że cholernie podobała mi się praca kamery, co jest plusem, ponieważ rzadko kiedy patrzę na ten aspekt.
Jeśli chodzi o aktorstwo, no to cóż, pierwsze skrzypce gra tutaj odtwórca roli agenta 47, a reszta jest tylko tłem i gra poprawnie, ale nie wyróżniają się niczym za bardzo.

Gdybym miał się do czegoś przyczepić w tym filmie, to byłby to efekty komputerowe, które stoją na cholernie niskim poziomie, co jest dziwne, ponieważ efekty specjalne, sceny walki itp. są mistrzowsko wykonane.
Przyczepić się można też do fabuły, która niczym się nie wyróżnia i trochę to boli.
Największą wadą jednak są włosy, które mnie osobiście odrzuciły od tego filmu, ale na szczęście następnego dnia do niego powróciłem i po kilkunastu minutach przestałem na nie zwracać uwagę. Mimo wszystko jednak to boli.

Wielkim plusem filmu są sceny walki, skradanie oraz puszczanie oczka do widza.
Wierzcie lub nie, ale cholernie miło się oglądało jak eliminował po cichu wrogów lub uciekał przed kamerą.
Nawet znalazło się miejsce na przebieranki, które może nie były jakoś bardzo potrzebne, to jednak miło, że znalazły się one w filmie.

Filmowy Janusz mówi: Jeśli jesteś wielkim fanem serii „Hitman” i przeszedłeś wiele razy wszystkie części, to odpuść sobie seans, ponieważ takim jak ty nikt nigdy nie dogodzi. 
Jeśli natomiast należysz do umiarkowanych fanów łysego agenta, to cóż, włosy mogą cię wkurwiać, ale obiecuję, że po paru minutach przestaniesz zwracać na to uwagę.
Jeżeli jednak nie wiecie o co kaman z tym łysym panem, to mimo wszystko polecam seans, bo mimo, że to jest średni film, to jednak przyjemnie płynie czas.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s