The Watch

Szukasz prostackiej komedii, w której występują obcy, a żarty są tak suche, że aż pranie można na nim suszyć?
To w takim razie zapraszam na seans. 


Jeśli liczysz na to, że zaraz zacznę jeździć po tym filmie, to się zawiedziesz, ponieważ każdy normalny kinomaniak potrzebuje takich obrazów i nie ma sensu by oceniać je przez pryzmat fabuły lub aktorstwa. 
Owszem, nie każdy ma ochotę widzieć na ekranie Bena Stillera (jeśli nie wiesz dlaczego, to wejdź TUTAJ), ale powiem wam szczerze, że po raz pierwszy jego „gra” nie wkurzała i można na niego patrzeć bez zgrzytania zębami.
Jeśli zaś chodzi o resztę aktorów to można powiedzieć tylko tyle – nie wyróżniają się oni niczym szczególnym.
Jako ciekawostkę mogę powiedzieć, że jedną z głównych ról gra Richard Ayoade, który jest znany z serialu „The IT Crowd”, więc jeśli ktoś lubi jego twarz (lub grę), to może zainteresować się omawianym tytułem. 

Idziemy ci wpieprzyć, ponieważ się nie śmiejesz.

Ogólnie film opowiada historię kilku „strażników”, którzy jako jedyni wpadli na gang obcych chcących zawładnąć osiedlem (a może i światem) i postanowili pozbyć się intruzów. 
Fabuła do inteligentnych nie należy, ale to było wiadomo od początku, więc jeśli ktoś jakimś cudem miał nadzieję na coś ambitnego, to może się zawieść – bardzo zawieść. 
Najśmieszniejsze jest to, że pod koniec dojdzie do twistu fabularnego, który mimo swojej naiwności zaskakuje jak cholera i osoby z wyłączonym mózgiem mogą być zaszokowani (ja byłem). 

Teraz powinienem wam chyba opowiedzieć o głównych bohaterach, ale nie zrobię tego, ponieważ Ben gra nudnego kolesia, Richard gra wyalienowanego sztywniaka, Vince Vaughn – luzackiego luzaka, a koleś z „22 Jump Street” jest debilem, któremu nie udało się zostać policjantem. 
Więc teraz już wiecie dlaczego nie opowiedziałem wam o nich. 

Znalazłem twoją teściową.

Daję temu filmowi 6 gwiazdek, ponieważ naiwności i głupoty scenariusza, to dzieo wciąga jak cholera, a do tego gagi naprawdę bawią – czasami. 

Filmowy Janusz mówi: Jeśli w przeciągu kilku ostatnich tygodni nie widziałeś żadnej prostackiej komedii, to zapraszam cię na seans, ponieważ powinieneś się na tym obrazie dobrze bawić.
Jednak jeśli nie jara cię prostota i szukasz czegoś ambitnego to nawet nie podchodź do omawianego dziea. Nie podchodź do niego też wtedy, gdy widziałeś już coś podobnego.  

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s