Sing

Banał goni banał, a potem łapie kolejny ba – kurwa – nał. 

Wybaczcie, że przeklinam, ale się wkurzyłem, ponieważ takiego czegoś się nie spodziewałem.
Ktoś z was może powiedzieć, że animacje są głównie robione dla dzieci, ale jeśli tak by było, to „Zootopia” nie zajęłaby drugiego miejsca w moim rankingu dziesięciu najlepszych filmów roku 2016. 

Ogólnie obraz opowiada o kilku zwierzakach (co za banał), które postanowiły wziąć udział w konkursie śpiewackim, ponieważ do wygrania było 100 tysięcy monet/złotych/dolarów.
Właściwie to nie o to w tym chodzi, ponieważ główny bohater teatru zbankrutował i musiał oddać pieniądze, ale nie ma z czego, więc postanowił zrobić swój ostatni spektakl, który polegał na śpiewaniu – chyba, że chodzi o co innego, to wtedy mnie poprawcie.

Skoro nie doceniasz mnie, gdy jestem biedny, to nie zasługujesz na mnie, gdy będę bogaty.

Pomysł nie jest taki zły, ponieważ muzyka może się podobać (wpada w ucho), ale wykonanie to jakiś kiepski żart.
O ile animacja stoi na poziomie każdej produkcji animowanej, to niestety morał, to jakieś dno.
Nie zrozumcie mnie źle – jeśli nigdy bym nie był w kinie i nigdy nie widziałbym żadnej bajki, to pewnie miałbym inne zdanie, ale niestety widziałem już podobne produkcje („Zootopia” się kłania) i niestety pod koniec miałem ochotę strzelić sobie w łeb.

Jeśli miałbym dorzucić inne minusy, to, gdy widzimy tłumy pod teatrem, to nagle w środku okazuje się, że jest ich tylko kilkanaścioro – tak, tak wiem, że się czepiam, ale lubię to robić.

Zaraz zjem udko z tego koguta.

Chcecie poznać plusy? Ok, już się zabieram do pisania, ale najpierw muszę sobie wydmuchać nos w plakat.

Powiem wam szczerze, że znalazłem tylko dwa, które ukryły się pod dywanem.
Największym z nich jest muzyka, która nie tylko młodym się spodoba, ale także i dorosłym.
Drugim plusem jest humor, który może i nie jest wybitny, ale mimo wszystko śmieszy.
Faktem jest, że śmiałem  się bardziej  w stylu „he he he”, niż „łuchuhuhuhuhhuhuhhu”, ale nie jest źle.
Mimo wszystko pod koniec seansu miałem już dość, ponieważ morał sprawiał, że zamykałem oczy i marzyłem o plaży, na której będą dobre filmy oraz ładne dziewczyny. Niestety, gdy tylko je otwierałem widziałem zwierzęta, a ja przecież nie jestem zoofilem, aby się na nich podniecał – o czym ja teraz piszę.
Lepiej będzie jak już zamilknę.

Film obejrzałem w kinie „Przedwiośnie 3D” w Krotoszynie.

Michael Świnston – idealny do zjedzenia.

Filmowi daję 5 gwiazdek, ponieważ czasami się zaśmiałem, a do tego muzyka była fajna, ale niestety morał i przewidywalność zabiły ten film. 

Filmowy Janusz mówi: Jeśli idziecie z dzieckiem, to powiem wam, że nie umrzecie z zażenowania, ale niestety i tak nie będziecie zachwyceni.
Jeśli jednak chcecie iż sami, to mimo wszystko odpuście seans i poczekajcie na coś lepszego w kinach. 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s