Passengers

Titanic naszych czasów.

Może to śmiesznie brzmi, ale uwierzcie mi, że ten obraz naprawdę czerpie garściami z „Titanic” i tak naprawdę jedyną różnicą jest to, że zamiast na morzu, akcja dzieje się w kosmosie…
No dobra, jest jeszcze inna różnica, ale nie będę spoilerował, bo jestem grzeczny.

Chciałbym wam opowiedzieć o fabule, ale nie mogę, ponieważ jest tak prosta, niczym budowa cepa, a do tego ludzie, którzy obejrzeli zwiastuny mają „lepiej”, ponieważ 90% scen komputerowych wrzucono do niego, więc jeśli liczą na coś więcej to się zawiodą.
Jednak ci normalni (jak ja), którzy nie oglądają trailerów, nie czytają opisów będą zachwyceni, ponieważ idealnie wyważono elementy akcyjne z spokojnymi i dzięki temu film wciąga jak cholera.
To co teraz napiszę jest tylko dla ludzi, którzy pierwszy raz usłyszeli o tym obrazie, a reszta „gubków” oglądających trailerów zapraszam do przeszkodzenia następnego akapitu, bo nic nowego się nie dowiedzą

passengers-screen
Będę cię brała w statku. 

Historia opowiada o statku, który „przewozi”5000 ludzi, aby oni skolonizowali nową planetę, która przypomina Ziemię.
Niestety coś poszło nie tak i jeden z pasażerów obudził się przed czasem, a najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie może powrócić do hibernacji.
Tak więc jest jedyną „żywą” osobą na statku, a reszta śpi i czeka aż zadokują.
Ktoś mógłby pomyśleć, że ma fajnie, ale niestety jest jedno małe ale.
No dobra, bardzo duże „ale”, o którym nie wspomnę, aby nie psuć ludziom zabawy.
Tak wiem, że plakat pokazuje dwie osoby, ale no cóż – nic więcej zdradzić nie mam zamiaru i idziemy dalej.

To co pierwsze rzuca się w oczy, to  wizja statku, która naprawdę robi wrażenie.
To dopieszczenie detali naprawdę „robi robotę” i samemu chciałoby się zostać pasażerem, a to dlatego, iż takiego bogactwa, a zarazem minimalizmu nie zobaczycie nigdzie indziej.
Te roboty, które sprzątają, ten barman, który nalewa (genialna postać), te wszystkie udogodnienia sprawiają, że nie można oderwać wzroku od ekranu.
Niestety ludzie nie są przystosowani do samotności, więc mimo tego przepychu nasz bohater nie potrafi się cieszyć tym wszystkim i…
Kurcze, mówiłem, że nie będę więcej mówił o fabule i mam zamiar dotrzymać słowa, więc przejdźmy dalej.

Cholera, ale o czym ja mam wam opowiedzieć?
O tym, że aktorstwo jest przeciętne, a  Jennifer nie pasuje do swojej roli?
A może wolicie, abym wam opowiedział o romansie?
Tak, tak jest tam romans, ale już na samym początku powiedziałem o Titanicu, więc nie powinniście być tym zdziwieni.
Tak w ogóle jest o wiele więcej nawiązań do tego „arcydzieła” (cudzysłów tylko dlatego, iż dla mnie to jest średniak), i gdy w końcu je zobaczycie, to albo zaczniecie się wzruszać albo zaczniecie płakać – ze śmiechu (jak ja).

passengers-screen1
Dlaczego nie możesz być delikatny w łóżku?!

Nie zrozumcie mnie źle, ponieważ to naprawdę miło się ogląda, a efekty specjalne miażdżą sutki, ale mimo wszystko nie jest to typowe syfy, a bardziej jest to romans, do którego wrzucono elementy Sci-Fi, aby przyciągnąć maniaków technologii.
Czy to jest złe? W pewien sposób tak, ponieważ wraz z miłością dochodzi do wielu głupot w tym filmie, ale jeśli wyłączycie mózg, to będziecie się świetnie bawić.
A gdy dojdzie do scen akcji, to chyba padniecie z wrażenia.
Niestety jednak tych scen jest mało, więc jeśli liczycie na to, że będą wybuchy, akcja, akcja oraz więcej akcji, to się zawiedziecie, ponieważ to jest spokojny obraz, który tylko od czasu do czasu przyspiesza bicie serca, aby potem znów uspokoić.

Największą wadą jest to, że Jennifer nie pokazała cycków, a przecież jej ciało jest boskie (smuteczek).

passengers-trailer1-screen2
Moja wina, że jestem jedynym facetem? 

Daję temu filmowi 7 gwiazdek, bo sceny komputerowe miażdżą, a do tego obraz w ogóle nie nuży, ale nie liczcie na nic nowatorskiego, bo to romans w kosmosie. 

Filmowy Janusz mówi: Jeśli chcecie obejrzeć jakiś film syfy z drugą połówką, to ten obraz nada się do tego idealnie, ponieważ kobiety będą wzruszone, a faceci będą zachwyceni scenami komputerowymi.. 
Tak więc pamiętajcie – to nie jest typowe obraz „sajensfikszyn”, więc akcji tu tyle co kot napłakał i przez większość czasu będziemy obserwować rozmowy. 

 

Advertisements

2 thoughts on “Passengers

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s