The Little Death

Czy można stworzyć komedię o seksie, która będzie śmieszyła, a do tego miała przekaz? 
Tak i to o wiele lepszy niż Rychu Peja dla ulicy. 

Niestety ja nie umiem być oryginalny, więc niestety recenzja będzie taka jak zwykle. A więc bez polotu, bez śmiesznego humoru oraz bez orgazmu – yyy, znaczy – to ostatnie zapomnijcie i skupcie się na tych dwóch pierwszych rzeczach.

Ogólnie film opowiada o kilku parach, które mają problem, ponieważ ich partner lub partnerka posiada fetysze, do których wstydzą się przyznać.
No dobra, tak naprawdę to dwie kobiety przyznały się do swoich fantazji i faceci postanowili je spełnić, ale uznajmy, że nie wyznały, bo to mi psuje konwencje.

Jedna z kobiet chce zostać zgwałcona i od bardzo dawna jej się to marzy. Najśmieszniejsze jest to, że to podobno częsta fantazja u kobiet.
Druga ma problemy w związku, więc wraz z partnerem udała się do, psycholożki (tak wiem, że powinno być  pani psycholog), aby związek przetrwał i okazuje się, że marzy ona o tym, aby w seksie grać odgrywać rolę.
Trzecia kobitka wraz ze swoim partnerem stara się o dziecko, ale to im nie wychodzi, więc lekarka powiedziała, że orgazmy mogą pomóc w jego poczęciu.
Czy to prawda, to nie wiem, ale jej fetyszem jest płaczący facet i tylko wtedy ma orgazm.
Jeśli zaś chodzi o czwartą historię, to opowiada ona o facecie, którego podnieca śpiąca żona.
Ten wątek jest tak dziwny, że aż nie wiem co o nim napisać, więc lepiej sobie to odpuszczę.
Jest jeszcze jeden wątek, ale nie mam zamiaru go spoilerować, ponieważ to jest najlepsza historia, więc lepiej, abyście sami ją odkryli…
Cholera, zapomniałem jeszcze wspomnieć o dziadku, ale starzy ludzie mnie nie kręcą, więc nic wam o nim nie opowiem.

the-little-death.png
Twój mały penis mi nie przeszkadza. 

Teraz powinienem powiedzieć o innych rzeczach, ale nie wiem jak się za to zabrać, więc wyrzucę to z siebie jak spermę, a więc od razu i bez litości.

Czytając o tych historiach możecie pomyśleć, że  one w ogóle nie bawią, ale zdziwię was, ponieważ naprawdę potrafią sprawić, że nie będziecie mogli się powstrzymać od wytryśnięcia sami-wiecie-czym.
Dlaczego?
Ponieważ to co dzieje się na ekranie jest tak bardzo dziwne, że aż śmieszne.
Do tego jeszcze dorzućmy, że aktorzy z Australii naprawdę dają radę i nie musicie być ich grą zniesmaczeni, bo to nie polska komedia.

little-death-001
Może i mały, ale wariat. 

Nim postanowię zakończyć recenzję, to muszę jeszcze wspomnieć o przekazie, który może uratować wiele związków – chodzi o te realne.

Chodzi o to, że jeśli jesteście w związku, to nie powinniście traktować seksu jako tematu tabu, ponieważ jeśli w tej sferze nie będzie wam dobrze, to nawet jeśli poznaliście cudowną partnerkę lub partnera, to bez orgazmu nie ma szczęścia.
Tak więc jeśli ukrywacie swoje fetysze i nie jesteście w stanie siebie zaspokoić w łóżku, to wasz związek jest gówno warty.
Niby mówi się, że najważniejszy jest charakter, ale to gówno prawda…

Do tego muszę wspomnieć o dwóch sprawach, które mnie wkurzały.
Pierwszą z nich jest brak cycków, a seks, znaczy film bez cycków jest niekompletny i to mnie boli –  boli jak cholera.
Muszę też jeszcze wspomnieć o tym, że historie tak naprawdę są niekompletne, ponieważ nie mają zakończenia.
Niby wszystko się łączy w całość, ale moim zdaniem to za mało i niektóre wątki powinny jeszcze trwać, aby wszystko wyjaśnić.

Ja pierdziele – całkowicie zapomniałem wspomnieć, że opowieści się przeplatają, więc ten film można porównać do „Pulp Fiction”, tylko bez krwi i zakończenia oraz z „4.3.2.1” – ten obraz też musicie obejrzeć, jeśli lubicie zgrabną i ciekawą historię.

The little Death screen .png
Chcesz na mnie nasikać?!

Ten film dostaje ode mnie 7 oczek, ponieważ to naprawdę dobry obraz o seksie, a do tego ma przekaz, który może uratować wasze związki.

Filmowy Janusz mówi: To nie jest dzieło tylko dla kobiet, ponieważ faceci też będą się na nim bardzo dobrze bawić, bo to naprawdę dobra komedia.
Ten obraz może się nie spodobać tylko fanom komedii-romantycznych z Polski oraz osobom nieśmiałym, które nigdy nie uprawiały seksu ani nie obejrzały żadnego pornosa…
Tak wiem, że to nie ma seansu, ale nasze życie też go nie ma, więc zapraszam na seans.  

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s