Dalida

Jeśli umiesz śpiewać i się wybijesz, to skończysz tak jak główna bohaterka – jeśli będziesz miał pecha. 

Przeważnie zaczynam recenzje od opisu fabuły lub zachwycam się obrazem, ale teraz nie mogę tego zrobić, ponieważ jest jedna rzecz (dla której warto żyć), która wkurzyła mnie niemiłosiernie.
Oczywiście ma ona mały wpływ na ocenę, ponieważ zakochałem się w tym filmie, ale mimo wszystko muszę o tym napisać.
Chodzi mi o to, że obraz jest cholernie pocięty. Chodzi o to, że początek tego nie zapowiada, ale im dalej w las tym gorzej, ponieważ raz oglądamy przyszłość, raz przeszłość, potem teraźniejszość i to mnie wkurzało.
Oczywiście po pewnym czasie łatwo się w tym wszystkim połapać, ale i tak mnie to drażniło, więc ja uznaję, to za minus i na tym koniec.
Znaczy nie koniec wpisu, bo jeszcze trochę słów was czeka, ale jeśli chodzi o wady, to innych nie znalazłem.

Dobra, nim przejdę do plusów opowiem wam o fabule. Nie będę się rozpisywał o tym kim była Dalida, ani o jej pragnieniu miłości, ani o tym, że wybierała złych facetów i napisze tylko to.
Na ekranie obserwujemy początek jej kariery, a potem jej rozkwit, a na końcu czeka śmierć…
Cholera, wybaczcie ten spoiler, ale to było pewne, ponieważ popełniła samobójstwo 3 maja 1987 w wieku 54 lat.

Przejdźmy już do rzeczy, które sprawiły, że zakochałem się w tym obrazie.
Kurcze albo zróbmy to inaczej, bo przecież nie będę wymieniał plusów w punktach, bo to przecież wieś jest.

Ogólnie opowiem wam o tym, że jeśli chodzi o główną bohaterkę, to zagrała ją Sveva Alviti i muszę powiedzieć, że zagrała naprawdę, ale to naprawdę dobrze, więc głupio by było jakbym się do niej przyczepiał.
Jeśli zaś chodzi o innych aktorów, to niestety, ale nie mogę się wypowiedzieć, ponieważ nie mogłem oderwać wzroku od Alviti, więc jeśli chcecie poznać grę innych, to musicie gdzie indziej iść, bo ja wam w tym nie pomogę.

Musze jeszcze wam wspomnieć o tym, że zakochałem się w tym filmie – mówiłem wam już o tym?

Wszyscy wiemy, że samym aktorstwem nie da się stworzyć dobrego dzieła, więc wspomnę wam jeszcze o muzyce, która…
Którą pokochałem od pierwszego wejrzenia, znaczy słuchania i dzięki niej mogłem spokojnie płynąć podczas seansu i się delektować nią.

Mamy już muzykę oraz aktorstwo, więc, czy jest jeszcze coś o czym można by wspomnieć?
Ja uważam, że nie, ale nawiasem wspomnę o tym, że klimat wylewa się z tego obrazu, a do tego krajobrazy z dawnych lat sprawiają, że nie można oderwać wzroku od Dalidy, muzyki oraz od miejsc, które odwiedziła nasza bohaterka.

Zapomniałem jeszcze wspomnieć o mini minusie, który w ogóle nie denerwuje, ale podczas scen seksu mogli pokazać cycki (chlip).

Daję temu filmowi 8 gwiazdek, ponieważ zakochałem się na nim, ale mimo wszystko wkurzało mnie to, że fabuła skakała w czasie.

Filmowy Janusz mówi: Jest to dzieło nie tylko dla fanów  Iolanda Cristina Gigliotti, ponieważ to naprawdę dobry dramat, który jest klimatyczny, a do tego naprawdę dobrze zagrany. 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s