Kong: Skull Island

Kong jest jak seks z siostrą. 
Niby przyjemnie, ale wiesz, że coś jest nie tak. 

Uwierzcie mi lub nie, ale naprawdę tak jest, ponieważ dwa razy próbowałem tego, aby mieć pewność, że się nie pomyliłem.
Nie, nie chodzi mi o to, że dwa razy spałem z siostrą…
Chodzi o to, że byłem dwa razy w kinie i za każdym razem było tak samo – no dobra, tak naprawdę to nie było tak samo, bo teraz obniżyłem jeszcze bardziej ocenę, a do tego widziałem scenę po napisach (kurwa, ile mogą trwać napisy!) i wiem jedno.
No dobra, nie jedno, a więcej, ale jest tylko jedna ocena – choć miałem zamiar zrobić podwójną recenzję, bo miałem nadzieję, że jak uznam ten obraz za żart, to będzie lepiej i muszę powiedzieć jedno – to nic nie dało.

Owszem, początek jest naprawdę klimatyczny, a do tego jest tak bardzo retro, że już bardziej się nie da, ale w pewnym momencie wszystko zaczyna się sypać – jak domek z kart.

Kong Skull Island screen.png
Pewnie już się domyślasz gdzie trafi ten kij.

Ktoś może powiedzieć, że jestem idiotą, bo czego się spodziewać po filmie z małpą.
Może to głupie, ale liczyłem na to, że będzie w nich choć odrobinka logiki, a dostałem wielkie i soczyste gówno.
Ja rozumiem, że ten obraz jest skierowany dla ludzi, którzy zaaplikowali swojemu mózgowi benzodiazepiny, aby przypadkiem podczas seansu się nie on nie obudził i nie zaczął krzyczeć, ale mimo wszystko dla mnie to przegięcie.

Boże, daj mi znak, że jeszcze się nie starzeję, ponieważ kiedyś uwielbiałem kino akcji, w którym wybuchy były na porządku dziennym. I nie miałem z tym problemu jak było coś nielogicznego, ale tutaj nie chodzi tylko o logikę.

Tutaj chodzi o całokształt, znaczy scenariusz jest tak bardzo pocięty, że wiele scen wrzucono – dla efektów i nie można  tego złożyć w sensowną całość.
Do tego dorzućmy jeszcze aktorstwo, które jest słabe. Nie zrozumcie mnie źle, ponieważ to nie jest wina aktorów, a bardziej ludzi, którzy wymyślili dialogi.
Widać było, że oni próbowali coś grać, ale im głębiej w las tym częściej odpuszczali sobie grę i na końcu wszystko jest na odpierdol i liczy się tylko animacja.

Kong Skull Island screen 1.jpg
Wystarczy, że będziecie się dobrze uczyć, a będziecie mogli legalnie rzucać bomby.

Tak jadę po tym filmie, ale są rzeczy, które zagrały i powinienem je opisać, ale od razu ostrzegam, że nie podnoszą one oceny. Wiem, że powinny, ale tak się nie dzieje, ponieważ są to  lody w gównie, których nie ruszysz nawet za pieniądze, bo na górze jest słodkość, ale w środku jest wielkie, prawdziwe i do tego masywne jak cholera GÓWNO.

Początek jest naprawdę klimatyczny i do niego nie ma się co przyczepiać i tak samo jest z widokami, ale gdy przelecą przez chmury, to domino zaczyna się przewracać.
Owszem muzyka też może się podobać, ale jej ilość, to jest żart – pierdolony żart.
Czy nie mogli jej dłużej puszczać?
Odpalają naprawdę dobry kawałek i nagle koniec – no ja pierdziele (smuteczek).

Na tym gównianym torcie jednak znajduje się smaczna wisienka, która sprawia, że większość osób oceni ten obraz dobrze, dlaczego?
A to dlatego, iż efekty komputerowe miażdżą jaja i sprawiają, że szczęka wam opadnie aż do piekła i nie dacie rady jej podnieść aż do końca seansu, więc nie można im odmówić urody.

Kong Skull Island screen 2.png
Zaraz dojdziemy do Lichenia.

Kurcze, wiem że nie powinienem dalej się znęcać nad tym dziełem, ale muszę jeszcze wspomnieć o zakończeniu, które nie istnieje.
Jest ostatnia walka i konie.
Idźcie mi w chuj z takim zakończenie.

Cholera, ja się tak znęcam, a zapomniałem wspomnieć o fabule – ale czy ktoś z was w ogóle chce ją znać?
No sądzę, że nie, ale mimo wszystko ją streszczę w jednym zdaniu, aby mieć czyste sumienie.
Pewna ekipa odwiedziła wyspę czaszki, aby odkryć nowe gatunki, ale po przekroczeniu burzy  cały ich plan poszedł się pieprzyć z powodu Konga i nasi bohaterowie muszą wydostać się z tej wyspy.

Na koniec jeszcze wspomnę o tym, że będzie wiele makabrycznych scen, które zamiast przerażać, śmieszą, ale o tym sami się przekonacie, gdy zobaczycie obraz.

Film widziałem w kinie „Przedwiośnie 3D” w Krotoszynie i zapraszam was na jakiś seans jeśli będziecie w pobliżu –  byle nie Kongowy.

Kong Skull Island screen 3.jpg
Kocham zapach napalmu o poranku (pozdro dla kumatych).

Daję temu filmowi 4 gwiazdki, ponieważ mimo zażenowania dało się wytrzymać do końca, ale to wszystko jest zasługą efektów komputerowych, ponieważ cała reszta leży.
No dobra, to nie prawda, ale, aby się o tym przekonać musicie przeczytać całą recenzję.

Filmowy Janusz mówi: Jeśli oczekujecie rozwałki i potraficie wyłączyć mózg, to ten obraz się wam spodoba.
Jednak jeśli podczas seansu wasz mózg choć na chwilę się włączy, to cały seans trafi szlag. 

Reklamy

5 thoughts on “Kong: Skull Island

      1. No ale jesteśmy u Ciebie, także nie odnoszę się do filmwebu.
        Na końcu posta masz:
        „No dobra, to nie prawda, ale, aby się o tym przekonać musicie przeczytać całą recenzję.”

        Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s