Super (2010)

Każdy chciałby zostać superbohaterem, ale nie każdy może, ponieważ nie każdy ma jaja lub chociaż jajeczka wielkanocne. 

Każdy bohater, aby zostać super musi coś stracić. Jedni tracą rodziców, inni wuja, jeszcze inni mają za dużo pieniędzy itd.
Są jeszcze tacy, którzy nie występowali na kartach komiksów, ale mimo wszystko też należą do komiksowego gatunku.
Dlaczego? Ponieważ chcą odnaleźć swój własny świat lub po prostu są tak bardzo bezużyteczni, że aż chcą zmienić swoje życie, aby udowodnić innym, że nie są ciota, znaczy cieniasami.
W tym przypadku bohater utracił swoją żonę, ponieważ był brzydki, nudny i ciapowaty przez co jego ukochana wybrała kogoś lepszego.
No dobra, nie lepszego, bo to był ćpun i diler, ale miał pewność siebie, której nie posiadał jej mąż.
Najgłupsze jest to, że zamiast zadbać o siebie i iść do psychologa, aby odzyskać jaja, to postanowił zostać super duper bohaterem.
Genialny pomysł – nieprawdaż?

Mógłbym wam teraz opowiedzieć o tym, że początek filmu jest naprawdę nudny i podchodziłem do niego pięć razy, ponieważ za każdym razem zasypiałem, ale nie napiszę wam o tym, bo to by oznaczało, że jest to słaby obraz, a naprawdę tak nie jest.
Owszem przez kilkanaście pierwszych minut obserwujemy upadek naszego bohatera oraz jego łzy, ale, gdy w końcu odkrywa w sobie „moc”…
No dobra, nie znajduje on w sobie żadnej mocy i jedynie napierdziela kluczem francuskim, ale mimo wszystko jest niczym Batman lub Iron Man i walczy ze złem mimo tego, iż nie ma pieniędzy, godności ani jaj (co ja mam z tymi jajami).

super 2010.png

Jeśli nie miałbyś żony, to chciałbyś uprawiać ze mną seks?

Tak naprawdę jedyną rzeczą jaką mogę powiedzieć o tym dziele jest to, że nasz znajomy jest zwyczajnym kolesiem, który mógłby być nawet prawiczkiem, ale nim nie jest, bo miał żonę,..
No dobra, istnieje szansa, że tak naprawdę jest prawiczkiem, ponieważ jego żona jest aseksualna, a on udaje, że taki jest, aby mieć taką laskę za swoją żonę, ale to nie jest House M.D.
Tak więc można powiedzieć tylko tyle, że był (a może jest nadal?) przegrywem totalnym, więc możecie się z nim utożsamiać, a przynajmniej większość z was, a ludzie z pewnej strony pewnie mają go za bohatera.

No dobra, tak naprawdę nie o tym miałem pisać, ponieważ tę jedyną rzeczą,  o której miałem mówić jest aktorstwo, które jest przeciętne….
Cholera, jest jeszcze jedna rzecz (dla której warto żyć), a jest nią pewna aktorka, która jest cholernie ładna i dla niej warto obejrzeć ten film.

Właśnie sobie uświadomiłem, że nie wiem dlaczego dałem mu taką wysoką ocenę, wiec muszę ją zmienić, bo nie ma w tym obrazie nic naprawdę dobrego i wszystko jest przeciętne – prócz jego koleżanki.

Super screen

Przestań podkradać jedzenie z lodówki.

Daję temu dziełu 6 gwiazdek, ponieważ niczym się nie wyróżnia i jeśli szukacie naprawdę dobrego obrazu, który nie jest oparty na komiksach, to ogarnijcie „Griff the Invisible” lub „Defendor„, bo to o wiele lepsze kino.
Sam kicz nie wystarczy, aby wysoko ocenić „Super”. 

Filmowy Janusz mówi: Na seans mogę zaprosić tylko przegrywów, którzy mogą się utożsamić z głównym bohaterem, a reszta widzów niech odpuści sobie seans, bo ten obraz niczym się nie wyróżnia i jest zwykłym średniakiem, który można obejrzeć tylko wtedy, gdy naprawdę wam się nudzi, a 6 dałem dlatego, że aktoreczka mi się cholernie podobała.

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s