Ghost in the Shell

Opowiem ci bajkę, która trwa tylko 5 minut, a reszta? 

Ta reszta, to jakiś zapychacz, który nic nie znaczy i w ogóle mógłby nie istnieć…
No dobra – przesadzam, ponieważ wtedy do kin by to nie trafiło, ale ogólnie ta aktorska wersja nie ma nic wspólnego z anime.

Jeśli mi nie wierzysz (rani mnie to), to idź do kasy i zapłać pełną cenę za produkt, który nigdy nie powinien powstać, a sam się przekonasz, że mimo początku, to cała reszta leży i kwiczy…
Kwiczy jak zarzynana świnia, która zamienia się w jedzenie dla mas.
Ta cała powłoczka, którą wykreowali twórcy pierwowzoru przestała istnieć i została sprowadzona do prostackiej historyjki, która mimo wybuchów nuży…
Nuży jak cholera, a ja mimo wszystko się poświęciłem dla was (doceńcie to!) i poszedłem drugi raz do kina, aby znaleźć w w tym obrazie coś, co może ominąłem w przepływie hejtu.
I co się okazało?
Okazało się, że miałem rację i tak naprawdę „Ghost in the Shell”, to jakiś żart – pierdolony żart, który sprofanował oryginał.

Dobra, nie chcę wyjść na fanboja anime, więc spojrzłem obojętnym okiem na to coś i spisałem krótką notatkę, która uświadomi wam, że nie warto tracić czasu na to.

ghost-in-the-shell-pilou-asbaek-batou
Babciu – a dlaczego masz takie wielkie oczy?

Dzień 1 

Świat, który wykreowano na potrzeby filmu na pierwszy rzut oka wydaje się bogaty w szczegóły, ale gdy przyjrzymy się bardziej, to  ludzie, roboty, transy i inne rzeczy są obdarte z historii, a więc widz na to patrzy i myśli – co ja kurwa oglądam?!
Ten film powinien wprowadzić widza w ten świat – a tego w ogóle nie robi. 
Wrzucają ludzi od razu w wir akcji, a oni zaczynają się gubić we mgle, a potem dopada ich stwór, który nazywa się nuda.

Ktoś z was może pomyśleć, że w takim razie jest to seans tylko dla fanów oryginału, ale niestety to nie jest prawdą, ponieważ prócz pierwszych pięciu minut, to oni tutaj nie znajdą niczego wartego uwagi, więc pod koniec seansu zostaną  zgwałceni przez potwora zwanego – nuda!!111!

Postscript – aktorzy, to chyba tylko z nazwy, bo takiego drewna dawno nie widziałem, ale sporządziłem kiedyś notatkę „Scarlett Johansson to synonim słabego/przeciętnego kina.” – i to okazuje się być prawdą.
Tak więc nazywajcie mnie Nostradamusem!

Film obejrzałem w kinie „Przedwiośnie 3D” w Krotoszynie. 

scarlett-johansson-in-ghost-in-the-shell-2017-sd-2048x1152
Spieprzę swoją rolą kolejny film – ot tak.


Daję temu filmowi 3 gwiazdki i to tylko dlatego, że ten wykreowany świat przyciągał choć na chwilę wzrok, ale cała reszta to jakiś pierdolony żart.
Te wszystkie pytania o człowieczeństwo sprowadzono do banalnej historii kryminalnej i dorzucono trochę wybuchów, aby widzowie nie zauważyli, że to nie ma sensu.

Filmowy Janusz mówi: Jeśli nie macie na co wydawać hajsu, to możecie iść do kina, ale równie dobrze możecie kupić sobie oryginał i obejrzeć coś wartościowego. 
Tak więc odradzam seans i jeśli nie masz co robić z kasą, to możesz mnie wesprzeć na PATRONITE

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s