King Arthur: Legend of the Sword

Rach, ciach i król  Artur obejmuje tron.
Mam ci podać więcej szczegółów?
Weź klęknij biedny chłopie i licz na to, że król na ciebie spojrzy i opowie ci więcej szczegółów.
Jeśli naprawdę chciałby ci on opowiedzieć o tym jak zdobył tron, to zrobiłby to w ten sposób:
– Zostałem wychowany w burdelu
– Wszystkie dzieci się ze mnie śmiały i mnie okradały.
– Potem się nauczyłem kradzieży kieszonkowej
– A na koniec opowiedziałem dowcip o wikingach.

king_arthur_review_charlie_hunnam
Gdy wyciągnę miecz, to wszystkie dziewoje będą moje. 

Cholera, to jest dopiero wątek początkowy, więc sam nie wiem po co go tutaj wrzuciłem.
Dobra, mam dzisiaj humorek, więc opowiem ci wieśniaku o tym, dlaczego powinieneś udać się do kina.

Najważniejszym powodem jest sam reżyser,  który lubi eksperymentować.
Znaczy, jeśli ktoś zna Guya Ritchiea, to powinien wiedzieć, że lubi się on brać za klasykę, a potem robić to po swojemu.
Jeśli kochacie „Sherlocka Holmesa” w jego wykonaniu, to i na tym obrazie będziecie się dobrze bawić.

Uprzedzam jednak, że ten miszmasz jest trudny do ogarnięcia, ponieważ w pierwszych minutach widz myśli, że dostanie normalne, widowiskowe fantasy o Arturze, a po chwili okazuje się, że jest inaczej, bo ten obraz do normalnych nie należy.
Do tego reżyser też  do takich nie należy, bo kto normalny wrzuciłby do filmu folkową muzykę? (A do tego jaki normalny recenzent użyłby tak wiele razy słowo normalny?)       No właśnie…

Dorzućmy do tego przyspieszone tempo – i to naprawdę przyspieszone, ponieważ w kilka minut poznajemy początki bohatera, a potem obraz tak przyspiesza, że dopiero pod koniec uświadomił sobie, że trzeba dopisać początek początku.
Niby to chaotycznie brzmi, ale w tym chaosie filmowym oraz „recenzowym” jest jakiś sens, który sprawiaj, że się to dobrze ogląda lub czyta.

screen-shot-2017-04-01-at-4-18-03-pm
Każdy kto mi się ukłoni dostanie ode mnie rolkę papieru toaletowego ze złota. 

Mimo wszystko jednak nie mam pojęcia co wam opowiedzieć o tej historii.
Byłem w kinie cztery razy i wyniosłem z tego wszystkiego dwie rzeczy.
Po pierwsze, musicie wybrać się na drugi seans, ponieważ nie da się ogarnąć tego wszystkiego na jeden raz.
Ja sam za pierwszym razem myślałem, że to jest sen, że się naćpałem i po prostu przysnąłem w fotelu, ale na szczęście to jednak była prawda.
Jeśli zaś chodzi o drugą rzecz, to  ilość nawiązań do popkultury, historii itp. sprawia, że im więcej razy go obejrzycie, tym więcej treści w nim znajdziecie.
Nie chcę wam psuć zabawy, ale jeśli będziecie po seansie, to powiem wam tylko jedno – tak, to był Beckham.

Tak w ogóle, gdy folkowa muzyka wejdzie, to przyjrzyjcie się temu jak muzyka jest idealnie połączona z obrazem.
Owszem, czuć, a raczej słyszeć, że to pewien żart, ale dlatego właśnie polecam iść na drugi seans, aby zrozumieć, że wszystko jest idealnie na swoim miejscu.

djimon-hounsou-and-charlie-hunnam-in-king-arthur-legend-of-the-sword
Tu na razie jest ściernisko, ale będzie san Francisco. 

A, całkowicie zapomniałem wam powiedzieć o aktorstwie oraz o efektach.
Mimo wszystko zrobiłem to specjalnie, ponieważ większość aktorów się w ogóle nie wyróżnia, ale opowieść jest na tyle widowiskowa, że to w ogóle nie przeszkadza…
No dobra, główny zły powinien być bardziej zły, ale mimo wszystko ostatnia walka, to jebany majstersztyk i tylko dla niej warto się wybrać do kina.
Zaś jeśli chodzi o efekty, to – o-ja-pier-do-le…
Jeśli myśleliście, że „tszy de” jest do dupy, to ten obraz udowodni wam, że się mylicie, bo ilość scen, w których bierzecie udział robi wrażenie i warto zapłacić za wyższą cenę.

Jeśli naprawdę nadal chcecie poznać fabułę tego dzieła, to chodzi o to, że oglądamy początki Artura…
No dobra, jego początki trwają 5-10 minut, ale mimo wszystko, gdy wydobywa Excalibur z kamienia, to wtedy historia jeszcze bardziej przyspiesza i lepiej zapnijcie pasy, bo to co będzie działo się na końcu to sami-wiecie-co.

Film obejrzałem w kinie „Przedwiośnie 3D” w Krotoszynie i jeśli będziecie w pobliżu, to warto wybrać się do niego.

king-arthur-legend-of-the-sword-early-screenings-1024x534
Zaufaj tej twarzy, a będziesz się świetnie bawić. 

Zakochałem się w tym filmie i dlatego postanowiłem mu dać 9 gwiazdek.
Dostałby 10, ale czegoś mi zabrakło. 

Filmowy Janusz mówi: Jeśli szukacie typowego fantasy, to trzymajcie się od tego dzieła z daleka. 
Jednak jeśli znacie już Guya i podobały się wam poprzednie jego filmy to ta pozycja jest obowiązkowa. 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s