Extinction

Jeśli jesteś fanem „It Comes at Night„, to zamiast skupiać się na moich literkach powinieneś już odpalać ten film. 

Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że oba omawiane tytuły prócz epidemii nie są w ogóle do siebie podobne, a mimo wszystko, jeśli ktoś polubił It, to musi obejrzeć Ex i na odwrót.
A wszystko dlatego, że oba opowiadają o ludziach, którzy starają się przetrwać w tym niebezpiecznym świecie.
O ile w „It Comes at Night” tak naprawdę w ogóle nie wiemy o co tym wszystkim chodzi i samemu trzeba dopasować sobie pewne elementy, aby miało to jakikolwiek sens.
Tak w omawianym tytule nie dosyć, że dostaniemy wszystko na tacy, to do tego zobaczymy potwory i nawet bohaterowie z nimi będą walczyć.
I jeszcze to satysfakcjonujące zakończenie.
Trochę chaotycznie to wszystko opisuje, więc postaram się jeszcze raz to zrobić.

Extinction screenshot.png

Tak się to kończy, gdy nie stać cię na ogrzewanie zimą.

Historia opowiada o trójce bohaterów, którzy przetrwali epidemię i teraz starają się normalnie żyć z nadzieją, że gdzieś tam są inni ludzie…
Wróć, w jednym domu mieszka Jack (Jeffrey Donovan) wraz ze swoją córką Lu (Quinn McColgan), a w drugim domu mieszka Patrick (Matthew Fox) ze swoim psem, który jest na skraju przepaści i próbuje za pomocą radia skontaktować się z kimkolwiek.
Dlaczego wszyscy nie mieszkają ze sobą razem?
To jest już tajemnica, którą sami poznacie, ale powiem szczerze, że wszystko zgrabnie wyjaśniono.

Jeśli myślicie, że to będzie coś w stylu „World War Z” lub „Dawn of the Dead”, to się zawiedziecie.
Cała historia rozkręca się bardzo powoli, tylko po to, by na końcu zagrać symfonie chaosu, walki oraz grozy.
Tak więc jeśli nie odpowiada wam początkowy spokój, to sobie odpuśćcie to dzieło, bo aby zaniżacie ocenę i przez to trafia mnie szlag, ponieważ swoim gwiazdkami, aby odrzucacie innych od tego naprawdę dobrego dzieła.

Do tego niektórym mogą przeszkadzać „jump-scery”,  ale są one w tak małej ilości, że powinniście to przeżyć.
W najgorszym razie, to oglądajcie ten film z drugą osobą, aby ona zadzwoniła na pogotowie, gdy dostaniecie zawału.

Właściwie, to lepiej będzie jak wam mniej więcej opisze jak to wygląda.

Jest sobie postać, która jest przerażona i się obraca, a wraz z nią kamera i zamiast pustej przestrzeni spogląda w twarz potwora.
Właśnie na podobnej zasadzie wszystkie „jumpy” tak zostały zrobione, więc nic nagle z szafy nie wyskakucz, ani z czyjegoś tyłka, ale przyznam wam szczerze, że dzięki tym zabiegom serce potrafi przyspieszyć.

Extinction screenshot

Tak wyglądasz, gdy śmiejesz się z własnego żartu.

Jeśli żadna z tych rzeczy nie jest dla was minusem, to teraz ucieszycie się jeszcze bardziej, ponieważ dowiecie się, że aktorstwo było naprawdę dobre, a wisienką na torcie była postać Patricka, który w pewnym momencie zaczął mieć wszystkiego dość.
Ten jego upadek zaczyna udzielać się widzowi i do tego jeszcze ten głos – o ja pierdole, jakie to było dobre!
I jedynie  zachowanie Lu może wkurzać, ale to dziecko, więc nie ma co się denerwować.

Do puli dobrych rzeczy muszę jeszcze dorzucić kamerę, a ujęcia z drona – są naprawdę ładne…
Kurcze, po co ja wam o tym piszę,  przecież w prawie każdym filmie to jest.
Tak więc co powiecie na scenę, w której jedna postać jest na piętrze i walczy, druga na parterze, a trzecia w piwnicy, a kamera „wchodzi w ścianę” i powolnym ruchem po kolei  pokazuje to wszystko – nieźle?
„Kamerujący” się bawi ujęciami i wychodzi mu to wszystko naprawdę dobrze, więc po seansie wypada podczas napisów klaskać mu brawa.

Właściwie, to powinniście jeszcze klaskać „panu od muzyki”, który może i banalnymi dźwiękami żongluje, to mimo wszystko jeszcze bardziej wbija widza w fotel.

Tak w ogóle wypadałoby jeszcze zaplusować  potwory, a raczej ich charakteryzację, która jest naprawdę szczegółowo wykonana i jedynym zgrzytem w tym wszystkim są komputerowe sceny budynków, mgły oraz śniegu, które odstają od dzisiejszych standardów.
Mimo wszystko jednak jest mało takich ujęć i w rozrachunku to w ogóle nie przeszkadza – mi.

Extinction screenshot

Idę ci wpierdzielić za to, że myślisz, iż ten horror jest pełen akcji.


Daję temu obrazowi 8 gwiazdek, bo jest to solidne kino grozy, który skupia się na ludziach, a nie na potworach i wychodzi mu to cholernie dobrze. 

Filmowy Janusz: Nie nastawiajcie się na widowiskowy film, a na bank się nie zawiedziecie. 
Tak więc odpuście sobie trailer i po prostu obejrzyjcie to dzieło, a potem podziękujcie mi za polecenie go. 
Ludzie chcący widowiskowe kino grozy niech sobie odpuszczą seans, bo ostatnie 20-30 minut, to za mało, abyście dobrze się bawili. 

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Extinction

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s